niedziela, 12 kwietnia 2015

pokojnując siebie

Wysiadamy na ostatnim przystanku w uroczej miejscowości o wdzięcznej nazwie Rytro. Jest piękny słoneczny dzień - tak wita nas Beskid Sądecki - słońcem... Celem naszej wyprawy jest schronisko w Przehybie - zamierzamy tam spędzić noc.
Więc idziemy, gadamy, żartujemy - jest pięknie - tak ciepło, tak przyjemnie... wszystko do okola nas interesuje, tam kwiatuszek, tam skałka a tam motylek, a tam strumyczek - wszystko co się rusza albo i nie rusza zostaje uwieczniona przez aparat... pierwsze kilka km szlak prowadzi wąską asfaltową dróżką - otoczoną gęstym iglastym lasem... wzdłuż drogi biegnie rwący strumyk, kamienie tworzą kaskady - woda błyszczy w słońcu  a jej szum uspokaja... Dobrze nam się rozmawia, dobrze nam w swoim towarzystwie - co kilka kroków wybuchamy śmiechem i opowiadamy gdzie jeszcze pojedziemy, co zrobimy...
Przed nami pierwsze rozdroże - szlak zbacza z drogi i strzałką nakazuje nam iść bardziej w las - koniec asfaltu - początek śniegu.... Pierwszy niepokój - czy oby na pewno dobrze idziemy - bo żadna z żadna z nas nie szła tędy wcześniej... ale odważnie - przekonując siebie na wzajem że to na pewno dobra droga idziemy dalej... drogowskaz wskazuje że czeka nas 10 km spacer... szlak łagodnie wznosi się w górą, las robi się gęstszy, śniegu coraz więcej a plecak coraz cięższy - dobre humory pozostają bez zmian... żadnych innych ludzi - nikogo - tylko my dwie...
każdy kolejny kilometr jest cięższy, coraz wyżej, coraz stromiej, coraz bardziej ślisko - każdy kolejny drogowskaz utwierdza nas że zbliżamy się do celu - ale też powoduje niepokój czy podejmujemy trafne decyzje gdzie dalej - nie ma kogo zapytać - szlak jest pusty.... Z nieba leje się żar słońca - a pod nogami zaspy śnieżne - momentami można wpaść po kolana...  i chyba w życiu nie oddychałam tak czystym powietrzem... przez pierwszą godzinę buzie się nam nie zamykają - po 1,5 robi się ciszej, spokojniej - każda z nas mierzy się z pierwszym bólem mięśni i zmęczeniem...
kocham to w górach - walkę samej ze sobą - nie ma odwrotu - tylko iść do przodu , do góry - dalej... serce szybciej bije, przyśpiesza tętno, czujesz zmęczenie całego ciała - każdy krok to ból mięśni - zwalniasz przystajesz, wsłuchujesz się w cisze i rytm własnego serca - czujesz że żyjesz- jesteś częścią tego absolutnie pięknego świata...
są takie momenty kiedy myślisz - "nie dam rady, nie mam siły " a za zakrętem okazuje się że  przed Tobą jeszcze bardziej strome podejście niż to które przed chwilą pokonałeś... więc krok za krokiem - do góry - to nic że boli - wiesz że musisz... jeszcze krok, jeszcze jeden - jeszcze chwila - już nie trajkoczemy bez sensu - idziemy w ciszy - co jakiś czas tylko pada pytanie " jak się czujesz", albo "dajesz radę "  myśli stają cię czystsze, wolne, spokojne
pokonałyśmy kolejne strome podejście - teraz kawałek prosto - a przynajmniej taką mamy nadzieję... wychodzimy z lasu - i widok przed nami zapiera dech w piersi  - tu nie ma słów którymi można opisać to co się czuje kiedy stoisz na szczycie wzniesienia - uczucie wolność oraz piękna jest dominujące... z jednej strony w dolinie domki - jak z klocków - a z drugiej Tatry w oddali - ogromne, ciężkie , całe białe.. zawsze w takich miejscach mam poczucie że wszystko jest możliwe, że sami sobie nakładamy ograniczenia w formie " nie dam rady, nie mam siły, nie potrafię "
Jestem, stroje na szczycie góry - szczęśliwa.
przed nami jeszcze 3 km marszu - najtrudniejsze 3 km - kiedy się jest głodnym, zmęczonym a w butach mokro... jest schronisko - piękne duże, całe z kamienia - z zaspami usypanymi pod same okna... i ruskie pirogi są najpyszniejsze pod słońcem, a prysznic w letniej wodzie - to jak orgazm
Kiedy kładę się do ciepłego łóżka, w pachnącej pościeli - myślę sobie że jestem idealnie zmęczona - błogie zmęczenie - sen przychodzi szybko a uśmiech z ust nie znika...  pokonałam siebie - po raz kolejny

7 komentarzy:

  1. Zazdroszczę wypadu w góry, pokonania góry i własnych ograniczeń. Nic nie smakuje lepiej niż pierogi na szczycie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To musi być cudowne uczucie i piekny widok.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę zazdroszczę Ci tych emocji..może niekoniecznie emocji dotyczących gór, ale...ja na przykład nigdy nie byłam w górach, ale mój Szary kocha góry. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym wysłać Tobie zaproszenie na bloga.
      Jeśli to nie problem, to napisz maila do mnie.
      deszczonechwile@gmail.com

      Usuń
  4. PS na mojego bloga można wchodzić już bez zaproszenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak głoszą słowa jednej z moich ulubionych piosenek:

    Sam możesz wybierać los
    Zrozum to, wejdź na szczyt

    Tobie się udało :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję ! to ważne, aby pokonać siebie !

    OdpowiedzUsuń