poniedziałek, 10 lutego 2014

bieszczadzki klimat...

jakiś ponad kilometr drogi przed nami - po oblodzonym i zaśnieżonym szlaku - mocno pod górkę...  pełny plecak mocno ciąży i śpiwór i torba pełna jedzenia... w gęstwinie drzew, nagle pojawia się drewniana chata ze spadzistym dachem, wysokimi schodami... schronisko w Bieszczadach - to tutaj mamy spędzić sylwestrowy pobyt... rządne przygód i nowych ludzi...
dostajemy pokój nr 1... 5 łóżek, mało miejsca - z okna przepiękny widok na Wetlinę... ulokowałam się na górze dwupiętrowego łóżka.. jedno miejsce zajmuje mężczyzna na oko około pięćdziesiątki, samotny, pogodny, uśmiechnięty, miłośnik Bieszczad - można by rzec taki samotny wilk :)   kolejne dwa łóżka zajmuje para - bardzo sympatyczna para..
sala jadalna jest duża, z rządem drewnianych stołów i solidnych ław... ściany pełne bieszczadzkich zdjęć.. i kącik "wolnych książek" - można zostawić książkę albo zabrać- można też poczytać.. kilka planszowych gier, szachy... kącik gitar- można po prostu którąś wziąć i zagrać - jeśli tylko ktoś ma na to ochotę...
bywa tam bardzo gwarno - kiedy akurat jakaś grupa schodząc ze szklaku wstąpi na coś ciepłego - bywa również bardzo spokojnie, błoga cisza koi zmysły... grzane wino nigdzie nie smakuje tak jak tam...
dzień przed sylwestrem zaplanowano ognisko - ogromne ognisko...:)
można było upiec kiełbasę albo jabłka - jak kto woli... ludzie? ludzie byli rożni - bardziej grupami - trzymali się razem... a może my mało otwarte i towarzyskie... szybko poszłyśmy do pokoju...
obok schroniska można było dostrzec rozbite dwa namioty -  spało w nich trzech chłopaków i dwie dziewczyny - ludzie spoza schroniska - przychodzili tylko zjeść coś ciepłego - albo skorzystać z łazienki...
zawsze trzymali się razem...
moje wrażenie - tacy nie osiągalni - przyglądałam się im od czasu do czasu - z ciekawością...

1 komentarz:

  1. góry :) chciałabym tam, w tym schronisku być :)

    A u mnie pozmieniało się. Podjęłam współpracę z wydawnictwami. Mam dzięki temu książki dla córci i dla siebie, frajdę z czytania, radość z tego, że ludzie chcą mnie czytać, że czasem pochwalą, że im się podoba ... ale zdecydowanie mniej czasu. Także nie zdziw się, jak będę wpadać tylko raz na jakiś czas :( Ale cieszę się, że znowu piszesz :) Niezwykle miło się czyta Twoje słowa i ciągle pozostaje ta ciekawość co u Ciebie słychać :)

    OdpowiedzUsuń